Wegańskie hotdogi z Jamniczka – co to za wynalazek?

Przyznam się szczerze, że wizyta w nietypowej, zdrowej „hotdogowni” (nie mam pojęcia, jaki jest rzeczownik od hotdogów? mamy burgerownię, suszarnię, ale miejsca, które trudni się wyrobem hotdogów jeszcze nie widziałam) nie była do końca planowana. Chcieliśmy spróbować z T. kultowych wśród naszych znajomych (a także internautów) bezmięsnych burgerów z Krowarzyw, ale niestety dzień był zimny, a lokal wypchany po brzegi. Czasu nie było za dużo, bo za godzinę czekał na nas (fenomenalny! polecam) Michael Keaton i jego kreacja w „Birdmanie” – przypomniałam sobie o recenzowanym na kukbuk.pl lokalu o zapadającej w pamięć nazwie – Jamniczku – który mieści się dosłownie dwie przecznice za Krowarzywami. Czy eksperyment okazał się trafiony? O tym poniżej :)

Samo miejsce jest miłe i przytulne – ma prosty, czysty design przełamany odrestaurowanymi starymi meblami. Jest i antresola – nie wiem, jak wy, ale ja najbardziej lubię rozsiadać się właśnie na antresoli, z dala od zgiełku i ruchu przy ladzie. Bardzo ciekawi, zamawiamy nasze napakowane warzywami hot-dogi.

Obydwoje jesteśmy mięsożerni (chociaż może bardziej pasujące byłoby określenie „wszystkożerni” ;-)), więc byliśmy ciekawi wegańskich smaków.

Mój hot-dog w pełnoziarnistej bułce nosił wdzięczną nazwę „Stefan” i ma w składzie czerwoną fasolę, pomidory i jałowiec. Do tego dwa sosy – zdałam się tu na polecenie obsługi. Nie pamiętam już, którego hot-doga wybrał T, ale dostaliśmy je szybko i sprawnie na… tu kolejna miła niespodzianka – jadalnych talerzach z otrębów! To polski wynalazek, opatentowany przez naszego rodaka. Wspaniale, że wspiera się takie pomysły.

IMG_0060

Nie mieliśmy już czasu na koktajl (jest ich kilka, kosztują ok. 15 zł za szklankę), więc po wsunięciu parówek w bułce i podgryzieniu otrębowych talerzyków musieliśmy szybko uciekać. Wegańskie hot-dogi oceniamy jako dobrą i smaczną alternatywę na średni głód. Są pełne warzyw i zdrowia, chrupiące i smaczne, więc można je pałaszować z czystym sumieniem. Nie sprawdziłyby się jako obiad, bo nawet ja, nie mówiąc już o T. nie najadłam się bardzo bardzo, a byłam tylko trochę głodna. Warto wtedy dobrać frytki z warzyw (+6zl). Jedyna rzecz, która nie do końca mi pasowała i którą powtarzam za Moniką Strogowską z Kukbuka – przydałoby się więcej przypraw!

Podsumowując: eksperyment okazał się pozytywny, lokal jest miły, smaczny i w dobrej lokalizacji. Dla dietujących, dla wegan, ale też dla kogoś, kto chce zjeść coś innego, a przy tym zdrowego. Spróbujcie sami!

IMG_0059

 

IMG_0056 (tu mój najlepszy na świecie towarzysz kulinarnych wojaży i życia:))

Jamniczek (strona: tutaj)
ul. Marszałkowska 68/70
Warszawa
godziny otwarcia: niedz.-czw. 11-21, pt.-sob. 11-23