Ulubieńcy maja według Pinchofsalt

16Nie do wiary jak ten czas leci – czy to możliwe, że dopiero co marźliśmy w marcu, a tu już sezon wakacyjny prawie w pełni. Na dworze ciepło i słonecznie, w sercach wszyscy witamy powoli lato… a co zainteresowało/zachwyciło mnie w maju? Zapraszam do rzucenia okiem na zestawienie poniżej.

1) Miejsce –  Pełną Parą.

Pisałam już o tym w recenzji i to całkiem niedawno, ale uwielbiam ten niewymuszony luz i klimat orientalnej pierogarni na Siennej. Zajrzyjcie koniecznie, najlepiej na rowerze – zupełnie niedaleko jest nowa, fantastyczna ścieżka.

2) Smak miesiąca – Domowe potrawy z truskawkami

Maj upłynął mi pod znakiem truskawek – blenduję, mieszam, gotuję, albo najczęściej wcinam surowe, kupione na naszym skwerku, albo zapakowane do koszyka rowerowego, znalezione gdzieś po drodze. Już niedługo na blogu pojawi się nowy przepis na drożdżówki truskawkowe – tak dobre, że polecam robić je z połowy porcji, bo nawet ilość 6 sztuk nie była nam straszna, zjedliśmy wszystkie w ciągu jednego dnia!

3) Aktywność – jazda rowerem do pracy!

W tym miesiącu zamiast serialu coś, co jeśli tylko dopisuje pogoda, pochłania mnie bez reszty… A mianowicie jazda rowerem. W aktualnej pracy dojazd w korku, z 2 przesiadkami zajmował mi 1:15h, a teraz, dzięki mojej kozie (która jeszcze nie ma imienia, ale pracuję nad tym. może, skoro Ryfkowy Rumburak przeszedł już na emeryturę, będzie Rumburakiem? ;-)) jest to 55 minut jazdy spokojnym, przyjemnym tempem. Poranek to idealny czas, żeby przez godzinę popedałować. Po południu za to można się opalić, pojechać inną trasą prosto do centrum, skręcić przy Bitwy Warszawskiej i odwiedzić Pole Mokotowskie – możliwości jest mnóstwo! Tak bardzo opanował mnie rowerowy szał, że najchętniej jeździłabym nim wszędzie. Boję się myśleć, co będzie, kiedy skończy się pogoda, ale na razie twardo pedałuję. Obowiązkowe akcesorium: koszyk zapinany od góry. Nie warto oszczędzać – początkowo kupiłam mały i tani i rozleciał się po 2 tygodniach. Szukacie dobrego serwisu rowerowego? Zajrzyjcie do 3 gravity. Pomogą i doradzą, niezależnie, czy jesteś profesjonalistą czy dopiero szukasz swoich dwóch kółek.

4) Książka – Ostrze Joe Abercrombie

Proza, którą zachwyca się sam G.R.R. Martin. Ja może nie powiedziałabym, że się zachwycam, ale czteroksiąg czyta się całkiem przyjemnie. Fantastyka na niezłym poziomie.

5) Piosenka – Lazare z soundtracku do Wiedźmina III.

Jeszcze nie grałam (niestety, brak u nas sprzętu zdolnego obsłużyć to cudeńko), ale soundtrack umila mi życie w pracy i na siłowni. Mocne, energetyczne słowiańskie kawałki to fajny pomysł do posłuchania – nie mają tekstu, który rozprasza, a stopy same wystukują rytm do piosenki Percivala. Dobre, bo polskie!