Ulubieńcy maja / 12 niecodziennych rzeczy

Przegapiłam edycję kwietniową, ale wracam do was w maju! Tyle się wydarzyło, nareszcie mamy długo oczekiwaną wiosnę (chociaż kiedy to piszę to już bardziej lato)… bardzo się cieszę, że mam wam tyle do opowiedzenia :) Zapraszam na ulubieńców maja / 12 niecodziennych rzeczy.

Siedlisko na Wygonie / na Mazury!

Pisałam już recenzję w tym miejscu, ale muszę wspomnieć o tym jeszcze raz. Wizyta na Wygonie sprawiła, że zamiast jak co roku, wyjeżdżać do ciepłych krajów, postanowiliśmy odłożyć na mały motocykl i zwiedzać na nim Polskę i najbliższe kraje, częściej decydować się na wyjazdy weekendowe niż na dwa tygodnie w Grecji (która jest fajna, ale po dwóch wizytach zdecydowanie nam się przejadła).

Pierwszy raz na Mazurach dodaję też do akcji #12niecodziennychrzeczy u Kasi. Minimalistyczny urlop w trybie slow i simple był niesamowitym przeżyciem. Nie chcę zahaczać tu o metafizykę i górnolotność o zmianie życia bo nie o tym jest ten blog (a ja nie jestem osobą która w co drugim poście będzie pisała jak to coś zmieniło jej życie o 180 stopni jak połowa blogerek, mam alergię na tego typu rzeczy), ale wyjazd pomógł nam wypocząć, zrelaksować się, nawiązać mnóstwo nowych znajomości i zakochać się w Mazurach. Okazuje się, że można też spędzić fajnie czas w naszym kraju, co kiedyś wydawało mi się praktycznie niemożliwe.

Ulubieńcy maja

Rowerem do pracy, cały miesiąc

Najlepsza rzecz na świecie. Jeśli tylko nie mam spotkań na mieście w pracy lub po niej, wsiadam na mojego Tempo Classico, zwanego też pieszczotliwie Kozą, rower w typie holenderki i niezrażona pokonuję codziennie ponad 16 km. Idealny odstresowywacz, spalanie kalorii, a do tego ekologiczny transport. Mam to szczęście, że od domu do biura leci ścieżka rowerowa. Serce mi rośnie, kiedy widzę, ile rowerów mijam na tych ośmiu kilometrach w jedną stronę.

ulubieńcy maja

Pyszne smoothies zamiast obiadu

W ramach tegorocznego projektu plaża zdarza mi się zamiast posiłku zajechać do Moodie po pyszny sok, obowiązkowo bez jabłek. Duży kubek syci i zapewnia solidną porcję witamin. Jestem na tak! Bardzo lubię ten lokal. Można skomponować swój własny koktajl, dzięki czemu nie jestem skazana na te dwie pozycje w menu, które nie zawierają mojego ulubionego alergenu.

Wotum nieufności

Nie jestem zbyt wielką fanką thrillerów politycznych, ale do tego namówił mnie mąż i pochłonęłam tę grubą cegłę w dwa dni. Remigiusz Mróz przenosi klimaty znane nam z House of Cards na Wiejską i do Belwederu, a także do… Starbucksa przy Placu Trzech Krzyży ;) Bardzo wciągająca lektura. Polecam zwłaszcza sprezentowanie znajomym zacietrzewionym politycznie, bo pokazuje, że marketing i PR to podstawa niezależnie od tego, czy jest się prawicą czy lewicą (czy żadnym), a naiwnymi głosującymi manipulują wszyscy, bez wyjątku.

ulubieńcy maja

Cold brew coffee

Nowość na polskim rynku, odkryłam ją zupełnym przypadkiem, podczas szybkiej przerwy w trakcie całodziennego spotkania. W pobliżu był tylko Starbucks, więc kiedy moi przełożeni wybrali tradycyjne latte i frappucino, ja przepadłam dla nowości. Kawa parzona na zimno jest mało kwaśna, ma mnóstwo lodu i dobrze komponuje się z mlekiem sojowym. Idealna na gorące dni.

ulubieńcy maja

Pani Swojego Czasu

O ile bloga Oli nie śledzę (po jednym słabym webinarze straciłam serce do tego projektu), to książkę przeczytałam z ciekawością i bardzo polecam ją wszystkim czytelniczkom, zwłaszcza tym początkującym w temacie zarządzania czasem. Żaden ze mnie ekspert, ale z pewną dozą satysfakcji odkryłam, że sporą część porad Pani Swojego Czasu wykorzystywałam już przed lekturą (zero inbox, listy, programy do mierzenia czasu, priorytety). Ola ma bardzo potoczysty i bezpośredni styl i nie każdemu będzie on pasował, ale jej wskazówki i rady są cenne.

ulubieńcy maja

 

A jak tam wasz maj? :)