Ulubieńcy grudnia według Pinch of Salt

Ku mojemu wielkiemu zdziwieniu grudzień minął mi chyba jeszcze szybciej niż listopad.Wyzwania w nowej pracy, brzydka pogoda, syndrom końca roku… Wszystko to złożyło się na końcówkę roku pod tytułem „spokojne siedzenie w domu pod kocem, picie herbaty z imbirem i czytanie książek”.

Humor poprawiały mi spotkania z przyjaciółmi i zmiany w życiu – te mniejsze i te większe. Nowa praca nie pozwoliła na nudę, a krótkie i ciemne dni rozjaśnił mały, spontaniczny wyjazd… Zobaczcie sami! Ulubieńcy grudnia 2015 już na was czekają.

1) Miejsce – Pub Legends.

Niepozorne miejsce do którego pewnie nie trafiłabym nigdy, gdyby nie wyjście z pracy. Właścicielem jest uroczy anglik, odwiedzają go zarówno zwykli goście jak i celebryci. Miejsce, poza dekoracjami (o golfie, krykiecie etc. – dobrze, że nie ma planszy o koloniach! ;-)) skupionymi na rzeczach związanych z brytyjskością serwuje też takie dania, więc jeśli jesteście amatorami fish&chips, czy angielskich zapiekanek, na pewno powinniście się tu kiedyś wybrać. Legends to miejsce, gdzie dominują amatorzy piwa i odpowiednich, pysznych, ale też nieprzyzwoicie kalorycznych przekąsek takich jak frytki, krążki z cebuli i kawałki kurczaka. Lokal mieści się przy Emilii Plater, w sąsiedztwie Barberiana. Miła odmiana od tapbarów, ale nie wiem, czy lepsza, z uwagi na słabiutki wybór piw. W dalszym ciągu „ulubieńcy” to Same Krafty i Cuda na Kiju, a we Wrocławiu Kontynuacja.

legends-british-bar-restaurant

2) Ilustracje Philippy Rice.

Od kiedy zobaczyłam je pierwszy raz, przepadłam. Nic tak nie poprawia mi humoru jak jej urzekająco prawdziwe komentarze na temat życia we dwoje. Odnajduję się po trochu w każdej z nich. Kreska artystki jest bezpretensjonalna i po prostu urocza. Philippa wydała książkę „Soppy”, będącą zbiorem tych właśnie grafik. Nie znam kobiety, która nie ucieszyłaby się z takiego prezentu (poza mną, bo jak przecież wiecie, staramy się nie kupować papierowych książek).

Strona autorki: http://philippajrice.com

Soppy carapace

3) Serial – Marvel’s Jessica Jones

Kolejna świetna produkcja Netflixa (kiedy w końcu będzie w Polsce? czekamy!). Nie tylko dla nerdów i fanów superbohaterów. Serial to typowa „R”, mamy sporo krwi, scen seksu i graficznej przemocy, a w tym wszystkim pierwszą od wielu lat kobiecą bohaterkę, na akcje której nie reaguje się, uderzając otwartą dłonią w czoło. Jessica to prywatny detektyw, który miał nieszczęście spotkać na swojej drodze socjopatę kontrolującego umysły (kapitalny David Tennant). Serial jest zapisem jej zmagań z demonicznym Kilgravem, ale poza tym to dobre studium traumy, przezwyciężania trudności i odnajdywania jasnych stron w najmroczniejszych czasach. Polecam!

Jessica-Jones-13-1200x782

 

4) Piosenka – All I want for Christmas is New Year’s Day Hurts

Co roku numer jeden na mojej playliście od połowy grudnia. Nie znoszę świąt!

5) Nowa umiejętność – Photoshop i obsługa Maca

Dla wielu z was pewnie chleb powszedni, ale dla mnie te dwie rzeczy w pracy były sporym wyzwaniem. Codziennie uczę się czegoś nowego i chociaż wiem, że do dobrego poziomu jeszcze daleko, to jestem z siebie dumna. Cudownie jest móc się rozwijać!

o_1a4ggq1vt16jd13i217a61npm7n67_new

6) Wyjazd do Wrocławia.

Wrocław to chyba jedyne miejsce, poza Warszawą, gdzie mogłabym mieszkać. Więcej wpisów na jego temat już wkrótce. Trafiliśmy na okres, kiedy na rynku znajdował się świąteczny jarmark, który przyciągał turystów już od 9 rano! Wyglądał pięknie zarówno w dzień jak i wieczorem. Wrocławiu, wracamy niebawem! :)

rynek3