Rybka lubi pływać – Recenzja Ę Rybę Warszawa

Wielu osobom polskie morze kojarzy się z niczym innym, jak rybą i goframi. Przysięgam, kiedy tylko ktoś wraca znad Bałtyku mówi mi „pojadłem/am sobie gofrów”, zamiennie z „no droga ta ryba jak nie wiem, ale jak to tak być nad morzem i nie zjeść smażonego pstrąga?”.

Przyznam się wam zupełnie szczerze, że pewnie dlatego, że pierwszy raz zobaczyłam nasze kapryśne morze mając 20 lat, jestem wolna od tych skojarzeń. Ostatnio, podczas naszego weekendu w Gdańsku zjedliśmy obiad w Pyra Barze, a zamiast gofrów, których nie możemy jeść z powodu nietolerancji nabiału, po drodzę na plażę kupiliśmy pyszne kanapki z La Bagateli. Nie mieliśmy okazji zjeść ryby, ale nic straconego – na rybkę wybraliśmy się do stosunkowo nowego miejsca na warszawskiej mapie kulinarnej, mini-lokalu Ę Rybę.

Ę Rybę znajduje się w samym centrum Warszawy, w miejscu, gdzie w ciągu moich 10 lat mieszkania w tym mieście widziałam już kilkanaście różnych obiektów, które upadały jeden po drugim. Położone przy samym Rondzie ONZ, jest świetne do spotkania się w pół drogi na pyszną, sycącą i bardzo kaloryczną szamkę. Odkryłam to miejsce dzięki mojej imienniczce, Karolinie – dziękuję! Nie ma to jak poczta pantoflowa.

Ważna informacja dla osób takich jak ja – panierka nie zawiera produktów z nabiałem, więc jest bez mleka etc. Można śmiało wpadać na fish&chips, o ile oczywiście nie macie problemu z glutenem albo etycznym z jedzeniem ryb lub mięsa.

Lokal jest nieduży i dzieli miejsce z Lodzią, sympatycznie wyglądającą, ale nie posiadającą lodów bez laktozy, dlatego nie zdecydowaliśmy się jeszcze na deser. Na tablicy mamy rozpisane menu z zestawami różnej wielkości, napojami (polecam bardzo dobrą lemoniadę porzeczkową). Przy zamawianiu dostajemy numerki w kształcie rybek i siadając na leżakach przed lokalem (lepsza opcja, nieco mniej wygodna, zwłaszcza przy jedzeniu filetów, ale za to jest chłodno i przewiewnie.

recenzja ę rybę warszawa

Próbowaliśmy już kilku różnych opcji podczas dwóch czy trzech wizyt i muszę was lojalnie ostrzec – duża porcja jest gigantyczna! Można wziąć ją na dwoje, albo na bardzo duży głód, bo żadna normalna osoba, nawet bardzo żarłoczna (to o mnie ;)) nie zje tej porcji, a jeśli zje, będzie się przez dwa dni toczyć po ulicy jak wielka kulka (to też o mnie). Filet jest duży i konkretny, opcja z kalmarami bardzo smaczna (kalmary są chrupiące i ani trochę gumowate), polecam też kawałki zamiast filetu, je się wtedy dużo wygodniej.

Do każdego zestawu możemy wziąć sosy, które są w miarę ok, ale niestety nie powalają. Majonez jest kupny, a sos z zielonego groszku to po prostu trochę zblendowanego groszku z puszki. Moja rada – może domowy sos aioli, albo majonez? ;) Frytki bez zarzutu, grube i chrupiące.

recenzja ę rybę warszawa

Jeśli podobnie jak my rzadko jecie ryby i chcecie to zmienić, i nie przeszkadza wam pewna fastfoodowość miejsca, no i fakt, że ryba i frytki to smażone potrawy, odwiedźcie Ę Rybę. Ceny są przystępne, a warto czasem spróbować czegoś innego. Zamiast lecieć do Londynu (już niedługo, witaj Brexit…) na porcję ryby z frytkami w gazecie, możecie zjeść ją w samym sercu stolicy. Każdemu będzie tu blisko – metrem, tramwajem albo rowerem, którym można później zjechać z górki nad samą Wisłę, żeby w spokoju oddać się sjeście na leżaczkach. Polecam.

Ę Rybę
Jana Pawła II 18
Warszawa

FB
Zomato