Restaurant week 2016 – Delikatesy Esencja

Nie mogę uwierzyć, że tacy foodies jak my nie wybrali się dotychczas na Restaurant weeka. Pewnie wszyscy już słyszeli i byli, ale dla tych nielicznych rodzynków, którzy są na przykład studentami i wypady do restauracji nie są na ich kieszeń: raz w roku można spróbować trzydaniowego (dwa dania + deser, bez napojów) menu w najlepszych z najlepszych lokali, creme de la creme lokalnej gastronomii za zawrotną cenę 39zł/os.

Delikatesy Esencja Pinchofsalt

Cytując oficjalną stronę wydarzenia: Towarzyskość to zdrowie! Bądźmy towarzyscy i chodźmy do Restauracji! Zbierz Bliskich, Przyjaciół i Współpracowników – przed Wami popisowe trzydaniowe doświadczenia restauracyjne w najlepszych Restauracjach, w festiwalowej cenie 39zł. Brzmi całkiem przyzwoicie, prawda?

Ciężko było zdecydować się na jedno miejsce. W ścisłej czołówce znalazły się: FokimArtyści od kuchniCasablanca i właśnie Delikatesy Esencja, które ostatecznie przekonały nas swoimi menu.

Wyprawa z Bielan na Mokotów to nie lada wyzwanie, zwłaszcza w taką deszczową pogodę, ale rozgrzewała nas myśl o pysznych potrawach. Ja nie mogłam doczekać się polenty z kozim serem, a najlepszy z mężów polędwiczek z sosem dyniowym.

Delikatesy Esencja PInchofsalt

Jeśli chodzi o restaurację, wszystko było na plus. Wystrój miły i kameralny, tak samo obsługa. Cenię sobie dobrą obsługę prawie tak samo jak to, co podają mi na talerzu. To, czego nie lubię, to skrajności. Nie jest mi miło, kiedy obsługa bardziej skupia się na rozmowach niż na gościu, ale w towarzystwie bardzo nadgorliwego kelnera i w napuszonym wystroju nie poczuję się swobodnie. W Delikatesach nasza pani była miła, sympatyczna, ale absolutnie nienachalna i była jednym z czynników, który zadecydował o naszej pozytywnej ocenie.

Przejdźmy do najważniejszej części, czyli menu. Każde z nas zamówiło inne, dlatego mogę ocenić całą ofertę Delikatesów. I to pozytywnie :)

Najlepszy z mężów na przystawkę spróbował pieczonej dyni w syropie klonowym z pieczonymi burakami i czerwoną cebulą, orzechami włoskimi, serem feta, rukolą i czarną soczewicą belugą w lekkim vinegrette. Lekka, o ciekawym smaku i po prostu pyszna. Dynia była zjawiskowa, musiałam się powstrzymywać żeby nie podjadać jej z drugiego talerza. Ja z menu wegetariańskiego dostałam krem z pieczonej papryki z odrobiną koziego sera. Moja zupa była sycąca, rozgrzewająca i treściwa. Idealna na niepogodę za oknem.

Delikatesy Esencja Pinchofsalt

Danie główne było jednym z powodów dla którego to właśnie Delikatesy Esencja trafiły do naszego restaurantweekowego koszyka. Ciężko zdecydować, które danie było lepsze. Moim zdaniem polędwiczkom wieprzowym z musem dyniowym z szałwią i pęczakiem nie brakowało niczego, ale mój najdroższy towarzysz posiłku co rusz podjadał znajdujące się na moim talerzu ratatouille z polentą i pieczonym kozim serem. Ratatuj składał się głównie z bakłażana, a polenta przyjemnie chrupała. Wisienką na torcie był solidny plaster koziego sera. Pycha.

Delikatesy Esencja PInchofsalt

Czy deser może pobić bardzo smaczne dania główne? Okazało się, że jak najbardziej. Delikatesy Esencja zachwyciły nas oboje musem czekoladowym z bitą śmietaną i pestkami granatu. Dla alergii pokarmowej zdecydowanie lepiej byłoby pominąć bitą śmietanę… przypomniałam sobie o tym po fakcie, niestety ;) Spójrzcie tylko na te małe arcydzieła. Mus miał bezbłędną konsystencję i obłędnie czekoladowy smak, przełamany granatem. Cudeńka. Idealnie pasowały do popołudniowej kawy, sojowego cappuccino dla niej i espresso doppio ristretto (z cukrem trzcinowym i rumem) dla niego.

Delikatesy Esencja Pinchofsalt

Pora podsumować recenzję – dzięki Restaurant Week odkryłam lokal, do którego pewnie bym nie zajrzała i sporo bym straciła – bo wnętrze, obsługa i menu były super. Na Marszałkowską mamy nie po drodze, ale chyba warto będzie raz na jakiś czas nadłożyć drogi, bo Delikatesy Esencja to bardzo fajne miejsce. Polecam!

 

 

  • Tamara Toma

    Szukałam właśnie jakieś recenzji o tym miejscu. Wielkie dzięki, w takim razie wybiorę się.

    A ja od siebie polecam takie miejsce jak Pianka. SUPER SUPER SUPER. Smaczne i bardzo klimatycznie. Ostatnio je odkryłam i polecam odwiedzać.

    Czekam na kolejne recenzje.

  • Pingback: Ulubieńcy października 2017 wg Pinchofsalt - PINCHOFSALT.PL()