Najlepsze lody w Warszawie bez mleka Vegestacja

Nie pisałam jeszcze o tym notki, ale w naszym domu, z powodów czysto zdrowotnych, trwa odwyk od wszystkiego, co ma w sobie nabiał. Alergolog zalecił na razie trzy miesiące i powrót z wynikami nowych testów. Ratunkiem okazały się wegańskie lody bez mleka.

Wyobrażacie to sobie? Dla mnie było to jak grom z jasnego nieba. O ile z mleka korzystam tylko do owsianek i bez problemu zastępowałam je roślinnym lub bezlaktozowym, to jak tu nagle zrezygnować z serów, serków, jogurtów? Po pierwszej wizycie w sklepie okazało się, że 9/10 produktów nie nadaje się do niczego, bo w składzie czai się mleko/śmietana/maślanka w proszku… Nie mówię tu o produktach typowo nabiałowych takich jak serki, ale mleko czai się dosłownie wszędzie: w czekoladzie, wędlinach, żelkach, a nawet chipsach! Niesamowite. Nigdy nie pomyślałabym, że coś może być tak wszechobecny gluten, ale niestety, mleko i pochodne jest wszędzie.

Zmusiło mnie to do wzmożonego gotowania, studiowania etykiet i bardzo selektywnego wybierania knajp. Kiedy ostatnio odwiedziliśmy Kotłownię prawie pękło mi serce, bo wszystko, jak na włoską knajpę przystało miało ser i śmietanę! Cóż, przynajmniej miałam okazję spróbować rosołu, który był niesamowity ;)

Problem pojawił się, kiedy moja kochana Ela chciała mnie wyciągnąć na lody do do Baśniowej, do której możemy spokojnie podjechać na rowerach, bo mieszkamy jakieś 4-5 kilometrów od lodziarni. Niestety moje ukochane miejsce nie wchodziło dłużej w grę. Cytując klasyka, zajadałam sorbety i mruczałam do siebie „jak żyć?”, kiedy jakaś siła wyższa postanowiła się nade mną zlitować i od Eli właśnie dowiedziałam się o Vegestacji. Nie było rady, zapakowałyśmy się do autobusu (po drodze zahaczając jeszcze o 4 Eyes, mojego ulubionego optyka) i pewnego pięknego sobotniego popołudnia pojawiłyśmy się na Mokotowie. Lody bez mleka wegańskie w Warszawie… poszukiwania czas zacząć!

vegestacja3

Lokalik jest malutki i łatwo go przeoczyć. Mieszkałam kiedyś w tej okolicy, jeszcze na studiach – może dlatego mieszkanie kupiliśmy w zupełnie innej dzielnicy? Okolica Morskiego Oka nie kojarzy mi się za dobrze, a starsi panowie w różnym wieku, którzy zaczepiali nas co rusz pytaniami „co, dobre lody dziewczynki” tylko utwierdziły mnie w przekonaniu, że jednak co Bielany, to Bielany – tam nikt mnie jeszcze w niewybredny sposób nie zaczepiał, przysięgam.

Po moim komentarzu na Zomato nie będę już pisała o tym, że pani przyjmująca zamówienia wydawała mi się mrukliwa (ale wydawała, nic na to nie poradzę, przepraszam ;)). Dowiedziałam się też, że lokal powstał dzięki dwójce pasjonatów od podstaw. Jest malutki i kameralny. Wnętrze wymaga dopracowania bo jest nieprzytulne, ale trzymam kciuki i mam nadzieję że lokal rozwinie się na tyle, że nie będzie to problemem.

vegestacja2

Ale przejdźmy do lodów. Zamówiłyśmy po średniej porcji (15zł), co oznaczało trzy smaki. Byłyśmy zaskakująco zgodnie w ich wyborze: obie spróbowałyśmy migdału z solą i maliny z kardamonem. Moim trzecim smakiem była figa z makiem, Ela wybrała jabłko z żubrówką. Przy okazji kolejnej wizyty spróbowaliśmy też: orzecha laskowego (ok), pomarańczy z imbirem (fantastyczna!).

Co tu dużo mówić, lody dostają ode mnie solidne 5/5. Są pyszne! Niezbyt słodkie, ale wyraziste. Z naturalnych składników, wegańskie (wafelki też są wegańskie!). Można zjeść je, siedząc na leżaczkach, albo wybrać się na spacer do pobliskiego parku Morskie Oko. Polecam! Lody bez mleka wegańskie w warszawie = Vegestacja.

vegestacja1