Madame Wrocław – gdzie zjeść na wrocławskim rynku?

Czasami opłaca się złamać swoją złotą zasadę niejedzenia na Starym Mieście i okolicach i dobrze na tym wyjść. Tak było podczas naszej zeszłorocznej wizyty we Wrocławiu, kiedy odkryliśmy Breadlove. Tym razem, po nieudanym śniadaniu w Central Café w sobotę (napiszę o tym miejscu oddzielną notkę), w niedzielę skusiło nas menu Madame. Znalazłam nagłówek innej recenzji który mówił że ten lokal to, cytując „jeszcze nie Manekin”. Potwierdzam i bardzo się z tego cieszę, bo jak Manekinów nie znoszę, tak w Madame Wrocław podobało mi się całkiem-całkiem, zwłaszcza po średnim śniadaniu poprzedniego dnia.

Zaczęło się od kawy, która na sojowym w sercu wrocławskiego rynku kosztowała mniej niż 10zł. Tak tak, dobrze czytacie. Też byłam w szoku, tym bardziej, że kawa była zupełnie przyzwoita, z rozczulającą oldskulową szklaneczką do latte.
14962349_665881513578972_335375093_n
Bardzo fajne są miejsca przy oknie, które zajęliśmy. Piękny widok i dobre światło – reszta lokalu jest nieco ciemnawa. Menu jest szerokie, a lokal reklamuje się jako specjalista od naleśników i sałatek, więc to właśnie zamówiliśmy. Naleśniki, dużo naleśników i do tego jeszcze trochę naleśników, a to wszystko w samym centrum naszego ulubionego Wrocławia.

Obsługa jest miła i szybka, więc po krótkiej chwili cieszyliśmy się naszymi zamówieniami na talerzu. Na pierwszy ogień poszły pankejki z syropem klonowym i bekonem dla mnie (Canada) i wytrawny naleśnik z ciasta gryczanego z curry i mlekiem kokosowym (Bangkok) dla najlepszego z mężów. Uwaga, oznaczenie go jako pikantne było zabawne, bo nie był ani trochę pikantny. Ani tyci-tyci. Obie rzeczy smaczne i sycące. Pierwszy raz spróbowałam połączenia syropu klonowego i bekonu. O ile uważam, że bekonu nie ma co ulepszać, b0 jest mistrzowski sam w sobie (jeden z powodów, dla którego ciężko byłoby mi zostać 100% weganką), to jest to interesujące połączenie.

madame wrocław blog recenzja

Ponieważ był to nasz pierwszy i ostatni posiłek przed wylotem, zjedliśmy jeszcze klasyczne pancakes z borówkami i syropem klonowym na pół. Dobre, nie czuć sodą tak jak w warszawskim Mr Pancake, wyrośnięte i mięciutkie. Wybierać można z kilkunastu słodkich i wytrawnych propozycji.

Podsumowując – miłe miejsce. Bez kulinarnych szaleństw i uniesień, ale za to z dużymi porcjami i przyzwoitym smakiem, no i ta lokalizacja! Nie wiem, czy odwiedzimy ponownie, bo tyle jest jeszcze we Wrocławiu knajp do odwiedzenia, ale na pewno polecam. Pytanie: gdzie zjeść na wrocławskim rynku? na pewno doczeka się na Pinchofsalt jeszcze niejednej próby odpowiedzi przy okazji naszych wizyt w tym pięknym mieście. Madame Wrocław polecamy, ale z niecierpliwością czekamy na kolejny wylot i kolejną przygodę w tym mieście.

14971407_665881606912296_1862206679_n