Niezły meksyk! La Sirena Warszawa recenzja

La Sirena Warszawa recenzja pinchofsalt.pl. Jak ja lubię odkrywać miejsca!

Zobaczyłam recenzję na blogu Madame Edith i niezwłocznie postanowiłam się wybrać, a że okazja również ku temu sprzyjała, nasza trójka zaparkowała pod bardzo niepozornie wyglądającym lokalem i…wsiąkła na dobre.

Nie było już miejsc więc miła dziewczyna z obsługi usadziła nas przy barze, na co na początku narzekali nieco moi towarzysze, ale wystarczyło zamienić kilka słów z młodym, przemiłym barmanem sypiącym anegdotami żebyśmy je od razu pokochali. Nota do właścicieli: taka obsługa to skarb, dbajcie o niego, bardzo proszę ;-).

Rzadko zdarza mi się być tak zadowoloną, a w La Sirenie od wejścia czujesz się jak u siebie, jak stały i mile widziany.
Po raz kolejny w drzwiach minęliśmy się z Grzesiem Łapanowskim (pozdrowienia!), którego wizyta od wejścia zapowiada udane przeżycia. I tak dokładnie było.

13318746_587781554722302_91789003_n

Koktajle to osobna historia. Po pierwsze dzięki niesamowicie miłemu barmanowi który opowiedział nam ze szczegółami, co znaczy ścinanie polików, a po drugie dzięki doradzeniu nam. Każde z naszej trójki uważało zawzięcie, że ich koktajl (Nube, Mexicolada, Ruibarbro) był tym najlepszym. Ja postawiłam na Nube, który zgodnie z obietnicą ścinał poliki pierwsza klasa.

Głodni wrażeń i z apetytami po koktajlach przeszliśmy do dań głównych, nie zawracając sobie głowy przystawkami.

Chimichanga – piekielnie ostra! Małe ostrzeżenie, dla fanów mocnych smaków. Jest na prawdę pikantnie, ale najlepszy z mężów bardzo ją chwalił.

13329805_587781271388997_2138983117_n

Burrito Short Ribs – nasz przyjaciel podchodził do wizyty w La Sirene nieco sceptycznie bo nie przepada za ostrymi smakami, ale wyszedł zachwycony. Wszystko grało, chrust z batatów z sosem mole. Było ostre, ale nie za ostre dla wrażliwego podniebienia.

Ja zdecydowałam się na Shrimp Burrito, czyli placek z krewetkami w cieście piwnym. Wyborny! Ostry, ale nie do przesady, krewetek było kilka a nie jedna, jak to czasem bywa w daniach z tymi pysznymi owocami morza. Majonez chipotle, który podają do tego dania – pycha!

la sirena warszawa blog recenzja

Chcieliśmy bardzo spróbować deseru, ale nie było już na niego miejsca. Ale nic straconego – wychodząc z La Sireny na zasłużony spacer, postanowiliśmy, że spróbujemy go następnym razem.

Niektóre knajpy, a nie jest ich wiele, mają po prostu duszę. I La Sirena: The Mexican Food Cartel jest właśnie taką perełką. Polecam, polecam, polecam!