Kuchnia ze wschodu, kazachska etc. Klukovka.

Kolejne miejsce do którego chciałam się wybrać od dłuższego czasu, ale jakoś nigdy nie było okazji. Pojawiła się kiedy w Falafel Beirut, do którego wybraliśmy się na bardzo wczesny lunch i pani ze smutkiem poinformowała nas, że falafele nie dojechały. Ponieważ burczało nam mocno w brzuchu, postanowiliśmy w końcu dać Klukovkej szansę, na którą czekała. Klukovka to po rosyjsku nalewka z żurawiny. Domowa, smaczna i zawsze chce się jej więcej – tak pisze lokal na swojej stronie.

Czy to była dobra decyzja?

Wnętrze tego miniaturowego miejsca (jest tu dosłownie pięć stolików i niewielki ogródek latem) jest bardzo klimatyczne, z chustami wywieszonymi na ścianach i pudełeczkami na wykałaczki o wyglądzie babuszek. Obsługa nie była szczególnie nami zainteresowana, ale zrzucę to trochę na karb wczesnej pory – bo kto o 12:15 w sobotę stawia się lunch?

No właśnie my. Bardzo chciałam spróbować kultowych na Zomato pielmieni w bulionie których akurat niestety nie było, ale pani z obsługi poleciła mi w zamian czuczwary w bulionie, które miały być podobne. Mój towarzysz od razu zdecydował się na draniki z łososiem, ukraińską propozycję na danie główne.

Po niedługim czasie oczekiwania dostaliśmy swoje dania i herbatę i muszę przyznać, że kuchnia wschodnia nie jest ani fit, ani nie nazwałabym jej bardzo zdrową, ale zdecydowanie bardzo mi posmakowała. Czuczwary same w sobie miały cudownie aromatyczne nadzienie z wołowiny i baraniny, a pływały w bulionie który bije na głowę każdy rosół, jaki jadłam. Był tak pyszny, że po wyjedzeniu pierożków wypiłam bulion do ostatniej kropki.

Klukovka

Jak smakowały nam draniki? Były chrupiące i tłuściutkie, a do tego podane z kwaśną śmietaną i łososiem. Kwintesencja kuchni wschodu, prawda? Były doskonałe, bo mój mąż musiał się bronić przed moim podskubywaniem. Miał tylko jedną krytyczną uwagę – zdecydowanie brakowało jednego placka więcej, żeby danie było idealne :)

Klukovka

Na pewno wpadniemy tu z niejedną rewizytą, bo pawilony mijamy prawie codziennie, ale z uwagi na to że dania nie należą do najlżejszych (i nie największych, jak przypomina mi uprzejmie kolejny raz najlepszy z mężów, tęsknie wspominając draniki, kiedy piszę ten tekst) wybierzemy się tu kiedy potrzeba nam będzie dużo energii. Klukovka dla kogo? Dla poszukujących nowości, miłośników szeroko pojętej kuchni wschodniej i kresowej, a także dla regenerujących się po ciężkiej nocy :)

 

Kluklova
Jana Pawła II 45a lok. 46
Strona Kluklovej na FB

Klukovka