Gryz.li we Wrocławiu – przepysznie

Wstyd się przyznać, ale dopiero w tym roku odwiedziłam to piękne miasto. Nadrobiłam z nawiązką, bo byłam tam aż dwa razy!

Bardzo mi się tam podobało – mnóstwo miejsc do odwiedzenia, atmosfera, architektura – wszystko było nowe i ciekawe. Nie miałam okazji sprawdzić żadnego lokalu śniadaniowego, bo jedliśmy je w hostelu (nocowaliśmy tu: http://friendshostel.pl/), ale absolutnie muszę się z wami podzielić małym, niepozornym (niektórzy powiedzieliby pewnie: hipsterskim!) lokalem, który podbił nasze serca daleko bardziej niż wykwintne i drogie knajpy na rynku.

Do Gryz.li trafiliśmy dzięki dobrym opiniom na gastronautach. Niepozorne miejsce z misiem w logo jest blisko tramwajów i blisko centrum.

DSC03965

Knajpka skupia się na plackach a’la chaczapuri, czyli pszennych, cudownie miękkich kopertach. Menu, poza kopertami (których jest kilka rodzajów) zmienia się bardzo sezonowo. Znajdziemy tu również zupę i domowe ciasta, oraz… świetną ofertę soków świeżo wyciskanych. Świetne połączenie!

Ponieważ oboje jesteśmy straszliwymi drożdżowymi łasuchami, to jedzenie zachwyciło nas tak bardzo, że stołowaliśmy się w Gryz.lim codziennie podczas naszego pobytu. Lokal jest nieduży, ale bardzo przytulny, z sympatyczną młodą obsługą i nienachalną muzyką.

DSC03963

Moimi absolutnymi faworytami są: koperta z Gruzji z serem solankowym, która smakuje trochę jak moje najulubieńsze pierogi ruskie i Lobiani z czerwoną fasolą. Zestaw koperta i duży sok kosztował mnie… 11zł! Za taką cenę w Warszawie kupię conajwyżej sok pomarańczowy wyciskany na miejscu. Koperty są świetne – cienkie, ale spręzyste i miękkie. Farsz – dobrze doprawiony i w słusznej ilości, ciasto piegowate. Miłe paluchy-przegryzałki do podgryzania przed posiłkiem. Koperty przekonały mnie na tyle, że wcale nie miałam ochoty na inne kuchnie ani potrawy. Ba! Zatęskniłam za smakiem gruzińskiego a’la chaczapuri, więc musiałam zrobić je w domu (kiedyś pewnie wrzucę przepis), a do Gryz.li obiecałam sobie zaglądać na obiad zawsze, kiedy zawitam do Wrocławia. W tym roku wakacje rozpoczęły się właśnie na tamtejszym lotnisku, więc kto wie, skąd będzie wylot za rok?

Spróbujcie koniecznie wybrać się do gruzińskiego niedźwiedzia, bo warto! Chociażby na szklankę pysznego soku. Lubię takie nieśpieszne, klimatyczne miejsca, które cenię dużo bardziej niż drogie, snobistyczne restauracje. Aż chce się wracać!

 

DSC03967

DSC03973

Gryz.li
Białoskórnicza 17/18/1
Wrocław

FB / Strona

  • Często przechodzę obok, ale ostatnio zawsze w pośpiechu, więc nie było kiedy wstąpić i czegoś zjeść. Chyba pora to zmienić ;)

  • Jestem z Wrocławia, a nie znałem tego miejsca! Jak to się stało? :D Uwielbiam kuchnię gruzińską, więc odwiedzę na pewno ;)

    • Karola

      Wiesz jak to jest – pewnie mógłbyś mi polecić świetne miejsce w Warszawie, którego nie znam… no, chyba że chodzi o moją dzielnicę, bo tu jest 5 knajpek i jedna kawiarnia ;-)