Domowe zimowe rozgrzewacze

Nie znoszę zimy i już! Zawsze kiedy na przełomie września i października po raz pierwszy wsuwam na głowę czapkę, wiem, że kończy się jeżdżenie na rowerze, siedzenie nad Wisłą, beztroskie spacery i opalanie się na Moczydle. Idzie jesień, a zza jej pleców nieubłaganie wyłania się zima…

Jedną z nielicznych rzeczy, które utrzymują mnie przy życiu w te okropne pory roku są właśnie domowe zimowe rozgrzewacze, czyli pomysły na nieco ciepła w chłodne dni.

Grzaniec

O ile w lecie opijam się (właściwie powinnam napisać to w czasie przeszłym, bo niestety paskudne uczulenie na jabłka skutecznie mi to w tym roku uniemożliwi) cydrem i jego odmianami, tak zimą pierwsza w całej dzielnicy biegnę po butelkę aromatyzowanego korzennego szczęścia. W sezonie na przeziębienia pani z Żabki sama, z uśmiechem podawała mi „Grzaniec Galicyjski” bo wiedziała po co przyszłam, kiedy tylko pojawiłam się w sklepie. Ha. Grzaniec jest o tyle niebezpieczny, że ma sporo kalorii, więc uważajcie. Przeciwwagą jest fakt, że wygrzanie się i wypicie kilku porcji naprzemiennie ze spaniem wyleczyło mnie już z zalążków zapalenia zatok, gardła i paskudnego kataru. Grzaniec to jedyna opcja na alkohol w zimie, nie ma to jak popijanie go z bliską przyjaciółką i gadanie o pierdołach i o życiu, czując błogosławione ciepło rozpływające się w ciele. Przepis na domową przyprawę do grzańca znajdziecie tu.

grzaniec grzane wino pinchofsalt wino korzenne goździki cytrusy cynamon

Herbata

Ale nie taka sobie zwykła, zielona czy yerba mate którą piję rano z cytryną zamiast samej wody. Herbata w zimie występuje u mnie zawsze z dodatkiem miodu z lokalnej pasieki, pysznego ekologicznego soku malinowego robionego przez mojego tatę, czy w wersji bardzo słodkiej dodaję łyżeczkę przyprawy do grzańca, żeby porządnie się rozgrzać. Dorzucam też czasem plasterek cytryny. Jeśli chcecie zaskoczyć gości, poszukajcie w herbaciarni wędzonej czarnej Lapsang, wybornie smakuje z odrobiną soku malinowego właśnie. A może zamiast soku nieco pysznego owocowego likieru? Wybór należy do was.herbata pinch of salt z miodem z sokiem z cytryną

Koc

Koc, jak to koc, nie może być byle jaki. Przed zmarznięciem chroni mnie gruby i ciepły koc z wełny merynosa. Na cieplejszą porę mam fajne bawełniane cudeńko z Ikei, lekkie i do prania w pralce, ale kiedy nadchodzi zima i wjeżdżają domowe zimowe rozgrzewacze wyciągam również ten koc (który przypomina nieco narzutę). To znalezisko mojej mamy z SH – miał niedużą dziurkę, a po wizycie w pralni jest jak nowy. Miło się pod nim schować. W trakcie choroby to kolejna warstwa do kokonu, w który się owijam. Zmieszczą się pod nim dwie osoby, więc jest jak znalazł podczas domowych sesji filmowych.koc z wełny merynosa ciepły wygodny ekologiczny pinchofsalt.pl

Drobne przyjemności

Nasze zwierzaki wydają się być nieczułe na zimne temperatury, ale za to są bardzo chętne na leżenie na kolanach i głaskanie, zwłaszcza, jeśli obejmuje to możliwość wyciągnięcia stóp na miękkim kocu. Chłopcy w kwietniu będą u nas już rok i muszę powiedzieć, że adopcja zwierzaków po przejściach to najlepsze, co można dla takiego stworzonka zrobić. Nasze grubasy rok temu nienawidziły ludzi i bardzo, bardzo się ich bały. Tam, gdzie wcześniej były kosteczki, mają teraz sadełko (zwłaszcza jeden…), a zamiast nieufności jest miłość. Kiedy to piszę, mała ruda kulka leży na moich kolanach i wyciąga się w najróżniejszych pozycjach, a każda z nich mówi „głaszcz mnie” i „tak dobrze!”.

Co pasuje do świnki na kolanach? Oczywiście dobra książka. Jestem z tych, co książki czytają cały rok, niezależnie od pogody, mody i nastroju. W zeszłymroku przeczytałam 55 książek, wynik taki sobie zważywszy na fakt, że nagrodzoną noblem „Obfite piersi, pełne biodra” męczyłam chyba z 1,5 miesiąca, co nigdy mi się nie zdarza. W tym roku cel to min. 65 książek. Na razie idzie mi całkiem nieźle, kończy się styczeń a ja mam ich już siedem na swojej wirtualnej półce. Trzymajcie kciuki!pinchofsalt pinch of salt blog zima herbata sweter

Jeśli nie książka, to może film lub ciekawy serial? Co wy wolicie? Polecacie coś konkretnego?

sygnaturka

  • Dużo czytasz :) nigdy nie liczyłam przeczytanych pozycji, może zacznę to robić gdy w końcu skończę studia i będę czytać tylko to co sama wybiorę, a nie to co muszę (choć to też bardzo często ciekawe pozycje). Odwiedzam Cię pierwszy raz, więc muszę Ci powiedzieć, że masz piękny szablon <3

    • Dziękuję :) :*
      Ja swoje lektury ze studiów wspominam z sentymentem. Pewnie dlatego, że studiowałam dwie filologie.
      Uściski