Domowa matcha latte w dwóch prostych krokach

Pamiętacie ten wpis? Oznajmiałam wtedy, że matcha latte jest zdrowa, pyszna i w ogóle najlepsza na świecie.

Może nie wymieniłam zupełnie frappucino na jego zdrowszą wersję, ale od tego czasu matcha latte pijam dość często, zwłaszcza, jeśli bywam w okolicy Starbucksa (a ostatnio z powodów zawodowych często jestem w pewnym centrum handlowym gdzie mają wyspę tej amerykańskiej sieci). Co jednak stoi na przeszkodzie żeby zaparzyć sobie domową wersję matcha latte w domu?

Można łatwo się zniechęcić, patrząc na skomplikowane przepisy i miliony akcesoriów. Ale po co kupować bambusową trzepaczkę tylko po to, żeby mieć w domu kolejny rupieć? Zdecydowanie mówię temu nie: kuchnia minimalisty to raczej moje klimaty. A pierwsza zasada minimalizmu i prostego życia mówi, żeby nie mnożyć bytów ponad miarę. Sama, jako blogerka kulinarna ideałem nie jestem, ale trzymam się twardo i kiedy tylko widzę piękny gadżet, zastanawiam się czy na pewno go potrzebuję i w 95% przypadków po namyśle odkładam na półkę.

Do zrobienia matcha latte z mojego przepisu potrzebujecie tylko blendera, który, jestem przekonana, każdy z was ma z domu. To co, spróbujecie? :)

Domowa matcha latte

Domowa matcha latte

  • Matcha sproszkowana (do kupienia w herbaciarniach, kuchniach świata i online)
  • Mleko (dowolne, ja pijam z roślinnym)
  • Odrobina słodzika (cukier, miód, syrop z agawy etc.)
  • Woda

Przygotowanie:

Matchę zaparzamy w niewielkiej ilości wody + dosładzamy do smaku. Uwaga, matcha wygląda dziwnie jeśli nigdy jej nie widzieliście, bo jest sproszkowana, a nie liściasta! Może też ciekawie pachnąć :)

Mamy dwie możliwości, jak zrobić ją dalej. Pierwsza polega na spienieniu mleka zwykłym blenderem ręcznym lub małym blenderkiem do mleka i wlanie naszego ekstraktu z matchy po ściance, żeby zrobiły się dwie piękne warstwy.

Opcja dla ekstremalnie leniwych – matchę mieszamy z ciepłym mlekiem i to wszystko razem blendujemy, aż mikstura zrobi się elegancko napowietrzona. Przyznaję się bez bicia, że zazwyczaj wybieram tą drugą opcję :) Na zdjęciu poniżej domowa matcha latte zainteresowała Rico, naszego świnkowego adopciaka.

Domowa matcha latte

 

Próbowaliście kiedyś matchy? Ciekawi was ten smak? Dajcie znać w komentarzach :)