Dim Sumy podbijają salony / Pełną Parą, Warszawa

Macie tak czasem, że coś, znalezione przypadkiem w Internecie nie daje wam spokoju?

U mnie było tak z wpisem u jednej z moich ulubionych blogerek, Madame Edith. Uwielbiam ją za wszystko – styl, piękne zdjęcia, mieszkanie w Warszawie, zazdroszczę każdej z wielu podróży… Kiedy pewnego dnia zobaczyłam w na swojej tablicy link do wpisu o azjatyckiej pierogarni Pełną Parą, koniecznie chciałam tam pójść. Spróbować tych małych sakiewek – i już. Na nic zdały się protesty T, który po klapie z bólem brzucha w Dużej Misie odmawia wypadów na jakąkolwiek kuchnię azjatycką – o ile oczywiście nie składa się ona przypadkiem z apetycznych zielonych rolek z tuńczykiem  i sosem wasabi ;) – pewnego pięknego, słonecznego dnia, po przejechaniu 30 km warszawskich dróg rowerowych znaleźliśmy się w Pełną Parą. Trochę bałam się o brak miejsc, o którym pisała Edith, ale zajeżdżając widzieliśmy wolne miejsca w ogródku, co uznałam za dobry omen.

11125636_450191948481264_1790599422_n(Na zdjęciu powyżej nasze rowery – mój, holenderka Kross i piękny, wzbudzający zazdrosne spojrzenia Polka Bike T. Prawda, że piękne?)

Od razu zdecydowaliśmy się na posiłek właśnie ogródku, który składa się z pomalowanych na biało skrzynek ozdobionych kwiatami i wygląda bardzo sympatycznie. W środku wystrój jest taki jak lubię – jest i tablica (w formie lusta), i białe retro płytki, czyli bezpieczne klasyki. Po przesunięciu stolika w cień składamy zamówienie i z niecierpliwością (ja) i pewnymi obawami (T.) czekamy na posiłek. Na początku wita nas lemoniada – niestety, wino Choya musi poczekać na następną wizytę, bo jako rowerzyści musimy go sobie odmówić – i od razu spotyka mnie miłe zaskoczenie. Wielokrotnie nacięłam się na lemoniady z syropu cukrowego, sztuczne, przesłodzone, po prostu okropne, dlatego ten napój zawsze dużo mi mówi o miejscu w którym jem. Tutaj lemoniada jest na tip top, do tego ma zachęcającą cenę.



11287208_450191961814596_341763079_n

Zamówienie zostało dostarczone dość szybko przez miłą, nienachalną obsługę. Testowo zamówiliśmy 4 smaki (mix 2 smaków kosztuje 17zł za 10 szt pierożków) – szpinak/ser i wołowina/szalotka dla T, dynia/orzechy i krewetki/makaron sojowy dla mnie. Do każdego zamówienia dostajemy sos sojowy, ponad to na stoliku stoi ostry, pikantny i gęsty sos, więc jest z czym eksperymentować.

Krótko mówiąc – pierożki są rewelacyjne! Rzadko zdarza mi się zachwycać czymś bezkrytycznie, ale te małe sakiewki były wspaniałe – cienkie, ze sporą ilością nadzienia, miękkie i jędrne. Wiedziałam już, że wizyta to sukces, kiedy mój sceptyczny towarzysz zaczął sięgać bezczelnie w stronę mojego parującego koszyczka, żeby ukraść dyniowego dim-suma.

11301325_450191968481262_1220807928_n 11304471_450191965147929_1409901764_n

Wszystkie smaki były dobre, ale faworyci to zdecydowanie dynia i szpinak. Mogłabym zjeść cały koszyczek, a i tak byłoby mało. Musieliśmy powstrzymać się, żeby nie zamówić kolejnej porcji – atmosfera niedzielnego, luźnego popołudnia bardzo nam się udzieliła. Dopiliśmy lemoniadę i z pewnym żalem wsiedliśmy na rowery – wszak do domu było jeszcze 10 km – wiedząc, że na pewno wrócimy tu ponownie.

11272215_450191958481263_1470745426_n

Jestem bardzo zadowolona z wizyty w Pełną Parą. Miły lokal, pyszna specjalność lokalu, dobra obsługa, do tego niezłe ceny, lokalizacja w ścisłym centrum Warszawy – czego chcieć więcej? Nawet sceptyczny z początku T. podpisał się obiema rękami pod moją rekomendacją. Mieliśmy już modę na sushi, na burgery, na foodtrucki…  a teraz pora na małe, smakowite pierożki. Nie wiem jak wy, ale ja jestem jak najbardziej za.

Pełną Parą
Sienna 76
Strona: tutaj i tutaj

11269592_450191941814598_1628286397_n