52 książki 2017 – styczeń i luty – podsumowanie wyzwania

Wyzwanie książkowe, które jak co roku wzbudza wielkie emocje. Na wydarzeniach na FB tysiące osób deklarują „Przeczytam 52 książki w 2017”, ale ja jak zwykle jestem nieco sceptyczna, bo nie liczy się ilość, ale też oczywiście jakość, a dołączyć do wydarzenia może każdy. Podsumowanie zeszłorocznego możecie przeczytać tutaj.

 

W ramach ograniczania użytkowania mediów społecznościowych, bezmyślnego scrollowania i wyzwanie gości u mnie kolejny rok z rzędu. Jak poradziłam sobie przez pierwsze dwa miesiące?

 

Przyznam, że całkiem przyzwoicie. Wciągnęłam się w dwie serie i to one dominowały w styczniu i lutym  miesiącach 2017 roku. Pierwsza pozycja jest troszkę oszukana, bo „Koniec warty” zaczęłam czytać w Sylwestra, a skończyłam w noworoczny poranek, ale była tak gruba, że chyba jestem usprawiedliwiona. Rzućcie okiem na całą listę:

 

1. Stephen King „Koniec warty”
2. Camilla Läckberg „Księżniczka z lodu”
3. Tad Williams „Smoczy Tron”
4. Tad Williams „Kamień Rozstania
5. Tad Williams Wieża zielonego anioła cz 1
6. Tad Williams Wieża zielonego anioła cz 2.1
7. Tad Williams Wieża zielonego anioła cz 2.2
8. Tad Williams Wieża zielonego anioła cz 2.3
9. Tad Williams Wieża zielonego anioła cz 2.4
10. Camilla Läckberg „Kamieniarz”
11. Camilla Läckberg „Kaznodzieja”
12 .Camilla Läckberg „Ofiara Losu”
13. Camilla Läckberg „Niemiecki Bękart”
14. Camilla Läckberg „Syrenka”
15. Camilla Läckberg „Fabrykantka Aniołków”
16. Camilla Läckberg „Latarnik”
17. Camilla Läckberg „Pogromca Lwów”

17 książek to niezły wynik! Może uda mi się do końca kwietnia dojść do połowy wyzwania.

Jeśli chodzi o to, co przeczytałam, to zdecydowanie najbardziej przypadła mi do gustu saga „Pamięć, Smutek i Cierń” Williamsa. To klasyczna, epicka fantastyka najwyższego poziomu. Jestem zdziwiona, że nigdy o niej nie słyszałam, ale od czego są rekomendacje w klubie książkowym na Reddicie?

Połykałam jeden tom za drugim i chociaż zakończenie trochę mnie rozczarowało, to z prawdziwym zapałem śledziłam przygody Simona, zwanego też Sir Seomanem, lub Gamoniem. Każdy, kto ceni sobie Władcę Pierścieni powinien sięgnąć po ten cykl. Elfy, gnomy, czary, walka dobra ze złem, szlachetni rycerze i pozbawieni skrupułów wrogowie – to wszystko znajdziecie w sadze.

Druga seria, licząca sobie aż dziesięć tomów, to Saga o Fjällbace autorstwa Camilli Läckberg. To, co mnie do niej przyciągnęło, po jakimś czasie przypomniało deja vu z sagą o Magdalenie Hannson. Wszystko spoko, wszystko fajnie, mała lokalna społeczność sprawia, że jesteśmy z bohaterami zżyci i w każdym tomie poznajemy ich lepiej, zagadki kryminalne nie sa raczej banalne i proste, zwłaszcza, jak na małą mieścinę, w której dzieje się akcja…

… ale. no właśnie, ale! Ile razy można czytać dokładnie o tym samym? Uczucie dobrych znajomych do których powracałam, ustąpiło irytacji. Zawsze ktoś jest w ciąży (tej lub kolejnej) a postacie, z sympatycznych i ludzkich zamieniają się w swoje karykatury. Patrick uśmiechnie się, ale jego uśmiech nie obejmie oczu, Bertil jak zwykle będzie irytujący ale nikt nic z tym nie zrobi, a Erika… cóż, Erika zostanie Mary-Sue tej serii, skoro posiadła moc wtrącania się w każde śledztwo i magiczne popychanie go do przodu dzięki przeczuciom i intuicji, które zresztą rozwiązują połowę spraw ;) Chyba zakończę przygodę z tą serią na tomie 10.

 

Co ostatnio przeczytaliście, też bierzecie udział w wyzwaniu? Dajcie znać w komentarzach!

 

  • Ja właśnie czytam „Opowieść podręcznej” (chciałam przeczytać nim odpalę serial) – jestem w połowie i… nie wiem, wszyscy mówili mi, że to będzie takie poruszające że łomatkoboska, ale choć fabuła niezwykle realna, to póki co nieszczególnie mnie rusza. Być może jeszcze nie doszłam do tych bardziej poruszających fragmentów ;-) Albo za dużo już książek tego typu przeczytałam, by mną to wstrząsało, nie wiem.
    A w kolejce czeka „Księżniczka z lodu” i „Syrenka” Camilli Läckberg :)

    • Ojej, a jak ja czytałam Handmaid’s Tale to aż miałam dreszcze w środku… jakoś chyba tak jak napisałaś piekło kobiet wydaje mi się nazbyt realistyczne.

      Myślę że Läckberg Ci się spodoba :)!

  • Nieźle! Nie biorę udziału w podobnych wyzwaniach, ale lubię prowadzić życiowe statystki, więc może się skuszę ;) Nie przeczytałam aż tyle, ale coś by się na tej mojej liście znalazło… :)

  • Manieczka

    „Zielona mila” „To” „Ręka mistrza” „Lśnienie” i „Cujo” King ma same dobre książki. Też nie do końca jestem przekonana do tego wyzwania. Dla mnie to nie jest wielki wyczyn przeczytać 52 książki w ciągu roku. Może dlatego, że od dziecka lubię czytać i sprawia mi to przyjemność. Zmuszanie się do czytania, żeby wyrobić ilość, mija się z celem. Czytam dla siebie, a nie żeby się z kimś ścigać. Byłam na kursie szybkiego czytania w szkole edu i potrafię zrobić z tego użytek. Ciekawe ile pozycji przeczytałabym, gdybym nie musiała chodzić do pracy.

    • Znam ludzi, dla których przeczytanie jednej książki to nie lada wyzwanie :)

  • Uwielbiam czytać książki, staram się czytać w każdej wolnej chwili, od dłuższego czasu zastanawiam się na ksiązkami Stephena Kinga, może możesz mi jakąś polecić?

    • Pana Merdecesa :) Mój przyjaciel podpowiedział jeszcze kultowy cykl o mrocznej wieży. Serdeczne pozdrowienia :)