50 zupełnie losowych faktów o Pinch of Salt

Do zabawy zainspirowała mnie autorka kapitanego bloga, Maria z bloga gruszkazfartuszka.pl. Po przeczytaniu jej listy, a zwłaszcza pierwszego punktu, uznałam, że chętnie sama stworzę coś podobnego. Lubię czytać takie listy i poznawać innych blogerów. Nie uważam się za szczególnie ekscentryczną osobę, ale jak każdy mam swoje drobne, zabawne (lub irytujące) dziwactwa.

1) To mój trzeci blog kulinarny, ale pierwszy, jaki prowadzę sama. Zawsze chciałam mieć kogoś do pary, tak jak moje ulubione blogerki – Tosia i Śliwka z Burczy mi w brzuchu, kreatywną koleżankę, z którą będziemy wspólnie pichcić. Cóż. Prowadzenie bloga w pojedynkę ma zdecydowanie dużo więcej plusów. Nikt nie marudzi mi na przykład, że zamiast wrzucać przepisy, publikuję (o zgrozo!) prywatę, cokolwiek by to nie znaczyło.

2) Nazwa Pinch of Salt wzięła się, jak zwykle, z przypadku. Lubię angielskie nazwy (w końcu whiteplate to whiteplate! ;-)), marzył mi się jakiś fajny idiom lub związek frazeologiczny, więc odkurzyłam szufladki w swojej głowie filologa i tak właśnie znalazłam szczyptę soli, którą dużo bardziej lubię sobie tłumaczyć jako z przymrużeniem oka.  Dwie poprzednie nazwy blogów – pasibrzuchy i gary do pary też były moim pomysłem. Kiedyś chciałam zostać copywriterem – może to jakiś pomysł na dalszą karierę? ;-)

3) W internecie dominują słodkie koty, ale na Starej Baśni hodujemy… świnki morskie. Nie ma to jak być hipsterem w każdej dziecinie życia. Na ten moment lokatorami jest dwóch uroczych panów, uratowanych z laboratorium farmaceutycznego, Rico i Mort. Chłopaki przyjechały do nas jako przestraszone podlotki, w tym momencie są szalejącymi nastolatkami, którzy w pełni zasługują na swoje imiona. Jeden się rządzi i jest rozrabiaką, drugi jest słodki i kochany. Nigdy nie kupujemy zwierząt i tak samo było z chłopakami. Jeśli chcecie przygarnąć takiego mądrego i słodkiego gryzonia jak nasz Rico na zdjęciu poniżej, skontaktujcie się z SPŚM.

11647246_457849921048800_263729916_n

4) Jestem najniższa spośród mojego rodzeństwa. Żarty na temat bycia małym hobbitem, które uwielbia mój mąż… cóż, trzeba z tym żyć. W związku z tym zawsze chciałam mieć mininum 180 cm wzrostu. Nie tym razem.

5) Moje comfort food, to, poza grzankami z awokado same proste produkty. Sery, od czasu do czasu absolutnie niezdrowa pizza z pepperoni z naszej małej bielańskiej pizzerii, zapiekanki zrobione przez mojego tatę, czy szklaneczka cydru lubelskiego i jestem zadowolona. W sytuacji ekstremalnej – masło orzechowe wyjadane łyżką prosto ze słoika albo paczka kwaśnych śmiejżelków.

6) Staram się ograniczać alkohol, bo to przecież puste kalorie, ale gdybym nie musiała myśleć o walorach zdrowotnych, raczyłabym się cydrem i radlerem na zmianę do każdego posiłku. Nie przepadam za wytrawnymi cydrami z UK, zdecydowanie wolę nasze, polskie. Ulubiony radler? Łomża lemon, albo domowy.

7) Staram się, z niejakim powodzeniem, zostać większą minimalistką.

8) W zeszłym roku wzięliśmy kredyt i niedługo minie rok, od czasu, kiedy mieszkam na swoim. Daje to niesamowity komfort, którego nie zmienia nawet spłata zobowiązań wobec banku przez tyle lat…

9) Ludzie odbierają mnie lepiej, od kiedy przefarbowałam włosy na blond. Nie mam pojęcia, czemu.

10) Niedawno kupiłam rower i najchętniej śmigałabym na nim wszędzie – do pracy, na bazarek, po sprawunki. Czasami po prostu wsiadam na rower i jadę przed siebie. Na Bielanach jest sporo ścieżek, co jest kolejnym plusem mieszkania właśnie w tej dzielnicy.

11) Zawsze wydawało mi się, że gotowanie to tajemna sztuka o wysokim poziomie wtajemniczenia. Jak mówi stare przysłowie, praktyka czyni mistrza i nie mam problemów nawet z nowymi przepisami – korzystam z innych blogów i wiem, że mogę liczyć na rzetelność moich koleżanek i kolegów po fachu i chętnie eksperymentuję.

12) Z tego samego powodu nie rozumiem pewnych członków mojej rodziny, którzy od lat pieką jedno i to samo ciasto na każdą imprezę. Dobrze jest mieć swojego sprawdzonego klasyka, ale życie jest za krótkie, żeby przez 60 lat jeść co tydzień jeden i ten sam sernik.

13) Staram się być otwartą na nowe smaki i nikogo nie osądzać, a także próbować ciekawej albo lokalnej kuchni, na przykład, kiedy jestem gdzieś na wakacjach. Jasne, nie przepadam za stekami medium, ale chętnie spróbuję zarówno dobrej wegańskiej kuchni, jak i orientalnej sałatki.

15) Ludzie często dziwią się, że wolę ugotować swój obiad, nawet bardzo prosty, niż zjeść coś na stołówce w mojej pracy, która w 95% serwuje niesmaczne dania kuchni polskiej, bo przecież „tak jest szybciej”. Cóż.

16) W młodości byłam mroczną metalówą i przez jakiś czas miałam nawet farbowane na czarno włosy…wyglądałam dramatycznie.

17) Nigdy nie miałam jakiegoś ścisłego planu na przyszłość. Studia anglistyczne były cudowne, a teraz, kiedy pracuję w zupełnie innej branży, cieszę się, że je skończyłam.

18) Jestem osobą, która umie ubrać się elegancko i klasycznie, ale na co dzień prezentuję tzw styl „wyglądasz jakbyś nie przykładała uwagi, ubierała to wszystko od niechcenia, a dobrze w tym wyglądasz!”, jak podsumowała mnie kiedyś moja dobra koleżanka. Dresy do pracy? Czemu nie. Na pewno nie jestem jednym z tych osobników, które w korporacjach chodzą codziennie w koszuli, ołówkowej spódnicy i szpilkach jak bagnetach i pewnie nigdy nie będę.

19) Chciałabym, przynajmniej kilka lat, pomieszkać w Australii.

20) Gdyby podróżowanie było darmowe, nigdy byście mnie więcej nie zobaczyli ;)

21) Z powodu schorzeń kolan musiałam nieco ograniczyć swoje żywiołowe ćwiczenie. Nie biegam, podnoszę mniejsze ciężary i szamię suplementy. Ulubione zajęcia? Nie licząc pampów, ABT.

22) Jak na kobietę tańczę przeciętnie i mam tragiczne wyczucie rytmu.

23) Jestem 2x młodsza niż moje rodzeństwo.

24) Im cieplej tym lepiej – wielbię upały, nawet w mieście. Radzę sobie z nimi jeźdżąc na rowerze, zażywając kąpieli na basenie przy parku Moczydło, lub po prostu leżakując ze szklanką lemoniady gdzieś nad Wisłą.

25) W tym tygodniu pierwszy raz głosowałam na Budżet Partycypacyjny. Sprawdźcie na stronie swojego UM/Dzielnicy i wybierzcie projekty, które są, waszym zdaniem, warte wsparcia!

26) Na starość chciałabym mieszkać gdzieś w okolicy Tajlandii albo jeździć po świecie kamperem.

27) Mam jeden tatuaż na nadgarstku, na jesieni myślę o kolejnym. Uwaga: tatuowanie wciąga! Polecam Dagger Tattoo, Dagmara dzierga na skórze małe dzieła sztuki

28) Moim must-have na codzień jest Spotify, na którym mam wykupioną płatną subskrypcję i duży zapas internetu w telefonie. Muzyka to mój azyl – odpalam odtwarzacz nawet idąc po bułki do piekarni po drugiej stronie ulicy.

29) Jestem osobą, która jest ciepła i pomocna… do momentu, w którym ktoś wtrąca się w moje życie, poucza lub okazuje się wyjątkowo niewdzięczny. Wtedy pokazuję swoją drugą twarz, zdecydowanie mniej przyjemną.

30) Nie mam manii na punkcie nauki nowych języków obcych – wystarczy mi magister filologii angielskiej ;-)

31) Uwielbiam Dickensa i jego wiktoriański Londyn. Do dzisiaj zastanawiam się, kto zabił Edwarda Drooda?

32) Swojego czasu Dickensa i cały XIX wiek literacki uwielbiałam tak bardzo, że był to mój major na obu kierunkach studiów. To były wspaniałe czasy.

33) Chciałabym odwiedzić wszystkie kontynenty, gdzie nie jest zimno.

34) Intensywnie rozmyślam nad niesamowitym sposobem celebrowanie 30 urodzin/10 rocznicy związku które zbliżają się wielkimi krokami. Jakieś pomysły?:)

35) Mam dwójkę rodzeństwa, która jest ode mnie 2 x starsza.

36) Poluję na tą bluzę, to kwintesencja mojego życia w jednym zgrabnym sloganie

37) W mojej rodzinie istnieje nieoficjalna tradycja nazwania dzieciom imion na „K” (o zgrozo dokładnie taka jak w klanie Kardashianów), dzięki czemu wszyscy, łącznie z moją bratanicą mieliśmy takie same inicjały: K.K. Sprawa nieaktualna, bo młodsza z bratanica ma imię zupełnie niezwiązane z tradycją, a ja i moja siostra zmieniłyśmy nazwiska po ślubie.

38) Moim ulubionym ciastem było, jest i będzie brownies. Zawsze.

39) Posiadam tzw „spaczone” poczucie humoru. Nic nie bawi mnie bardziej niż chamskie, niepoprawne politycznie i abstrakcyjne dowcipy.

40) Chciałabym, żeby za jakieś 10 lat znajomi urządzili mi pięknego, sążnistego roasta, czyli spotkanie polegające na celebrowaniu przywar i wyciąganiu spraw, o których osoba roastowana woli nie pamiętać. Posłuchać ich narzekania i prób poniżenia mnie… po to, żeby się później wszystkim odgryźć w pięknym stylu.

41) Uważam, że koszule z krótkim rękawem są tym samym, co podkolanówki rajstopowe u kobiet: powinny być zakazane pod karą krzywny.

42) Podobno wyglądam dużo młodziej niż wskazywałaby na to moja metryka. Duży wpływ ma na to zapewne młodzieżowy sposób ubierania się, na czele ze sneakersami i czapeczkami typu fullcap.

43) Uwielbiam komputerowe RPG – Wrota Baldura, Skyrim, nasz rodzimy Wiedźmin czy Pillars of Eternity potrafią wciągnąć mnie na nieprzyzwoicie długie godziny.

44) Od czasu do czasu pykam też na serwerach Minecrafta, gdzie średnia wieku wynosi pewnie z 16 lat i mam z tego powodu dziwne wyrzuty sumienia.

45) Nie mamy w domu TV, zamiast tego oglądam programy/serie na serwisie youtube. Bardzo lubię: Good Mythical Morning (kto by pomyślał, że można zrobić Dzień Dobry TVN w Internecie?), REACT (odcinki, gdzie współcześni nastolatkowie nie mogą przejść pierwszej planszy w Contrze na Pegasusa, coś śmiesznego i strasznego jednocześnie), Smosh Games (zawsze chciałam mieć taką ekipę przyjaciół do wspólnego grania), ERB (wiadomo), Screen Junkies (kinowo).

46) Sporo czytam.

47) Cieszę się, że Gotowe na wszystko zniknęły z ekranu, bo moje nazwisko dzielę jedną z głównych bohaterek. Czasami komuś zdarzy się o to pytać.

48) Uwielbiam komiksy i filmy DC.

49) Zawsze po cichu trochę umieram w środku kiedy widzę kobiety czytające „50 Twarzy Graya” albo „Zmierzch” w komunikacji miejskiej.

50) Ciężko było wymyśleć aż 50 faktów :)

24

  • Jesteś w na tyle dużym szoku że zapomniałeś/aś się zalogować? Mój Boże! :) Droga Anno S z okolic Poznania? :)