5 fantastycznych serii fantasy dla początkujących

31Obserwuję i czytam wiele blogów, ale nawet na tych związanych w 90% z przepisami pojawiają się czasem recenzje. W 90% są to nowości z wydawnictw i różnego rodzaju poradniki. Czy nikt w dzisiejszych czasach nie czyta już powieści, fantastyki, szeroki pojętej fikcji? Sama chętnie zajrzę do poradnika czy ewentualnie reportażu (ostatnio Mali Bogowie. O znieczulicy Polskich lekarzy), albo od czasu do czasu zgram na Kindle coś z bestsellerów Empiku (tutaj mąż pożyczył mi bardzo fajnie napisane Wotum Nieufności R.Mroza)… ale uważam, że dobra fikcja stoi kilka półek wyżej.

Cieszy mnie niezmiernie popularność chociażby Gry o Tron czy gier o Wiedźminie, bo te serie pokazują, że fantastyka i światy wymyślone to nie tylko nudne, odrealnione schematy i bohaterka w stylu Mary Sue. Kiedyś, jeżdżąc do pracy metrem z przerażeniem obserwowałam, jak połowa płci pięknej w wagonie z wypiekami zaczytuje się 50 twarzami Greya, czy Zmierzchem. Teraz te proporcje trochę wyrównały się na rzecz lepszych książek i bardzo mnie to cieszy.

Może to wina mojego wykształcenia podwójnie filologicznego i słabości do wielkich powieści realistycznych, ale jednak zachęcam wszystkich, żeby wyszli ze swojej strefy komfortu i przeczytali coś innego niż zwykle, coś spoza głównego empikowego nurtu. Mam w planie kilka serii (klasyka, kryminały, duże powieści), zapraszam na pierwszą z nich. Chcesz lepiej poznać klimaty ludzi, którzy stworzyli właśnie Grę o Tron? Zobaczcie moje rekomendacje, 5 fantastycznych serii fantasy dla początkujących. Nie rekomenduję oczywistości – Władcy Pierścieni, wspomnianego Wiedźmina, Hobbita czy wreszcie Harry’ego Pottera, a także serii fantasy w stylu Mary Sue bo są po prostu słabe (Sarah Abrams, patrzę w tym momencie na ciebie). Każdy powinien je przeczytać żeby rozumieć tropy w kulturze popularnej. Zapraszam na 5 fantastycznych serii fantasy dla początkujących wg mnie, osoby, która prawie napisała z tematu doktorat na studiach;)

5 fantastycznych serii fantasy dla początkujących

Saga Powiernika Światła Brent Weeks

Bardzo ciekawe podejście do magii, która w tym uniwersum polega na umiejętności manipulowania spektrum barw. Całością królestwa rządzi Pryzmat, który jako jedyna osoba w królestwie widzi całe spektrum, aż do fioletu i nadfioletu. Intrygi polityczne, konflikty religijne, dynamiczne opisy bitew, poplątana przeszłość, niepewna przyszłość, gra pozorów, kłamstwa, które w końcu muszą się wydać, a w tym wszystkim grupa ludzi, która ma powody by się kochać i nienawidzić – „Czarny Pryzmat” ma wszystko, by skutecznie zawładnąć wyobraźnią i uwagą czytelników. Podoba mi się to, że boheterowie nie są do bólu standardowi – Kip denerwuje użalaniem się nad sobą, a Gavina nie da się jednoznacznie ocenić jako dobrego lub złego. Do tego sardoniczne poczucie humoru. Niedawno w Polsce wyszła czwarta część którą przczytałam w dwa dni i już czekam na finałowy tom.

5 fantastycznych serii fantasy dla początkujących

Archiwum Burzowego Światła Brandon Sanderson

Uprzedzam z góry, że ta seria jest tak mięsista, że Władca Pierścieni to przy niej mały pikuś. Sanderson to współczesny Tolkien pełną gębą – tworzy epickie światy, walkę dobra ze złem i do tego robi to w niesamowity sposób. Wiecie, że jego nowa książka, która wychodzi w listopadzie, jest tak gruba, że nie ma fizycznie możliwości wydrukowania jej w jednym tomie? Szaleństwo, A jednak ABŚ czyta się jednym tchem, do tego na wdechu. Ręka do góry. kto gorąco kibicował Kaladinowi, Shallan, no i Dalinarowi w ich przygodach na Strzaskanych Równinach? Moim zdaniem chociaż jest tu mniej śmierci i seksu, przeniesiona na ekran ma szansę na stanie się kolejną Grą o Tron. Więc bądźcie hipsterami i przeczytajcie ją zanim będzie popularna ;) W listopadzie mamy premierę pierwszej połowy nowego tomu (liczącego z 800 stron). Audioteka wypuściła audiobooki z bardzo przyjemnym lektorem, ale ku przestrodze: sam drugi tom ma pięćdziesiąt godzin. W ramach odświeżenia słucham go m.in leżąc na rzęsach, czy kiedy nie mam fizycznie możliwości czytać Kindle’a – podczas dziergania, podróży metrem z pełnym obagażowaniem. Mam słabość do ekipy byłych mostowych, ale szczególną sympatią darzę Dalinra Kholina, który, jak sam autor powiedział kiedyś w wywiadzie, może nie jest czarującym łotrzykiem, ale to dobry człowiek.

5 fantastycznych serii fantasy dla początkujących

Morze Drzazg Joe Abercrombie

Ciekawa seria, najbardziej przypominająca GoT z całej mojej listy. Pełno tu zwrotów akcji, zdrad, złych ludzi i potężnego złego zagrożenia. Trup ściele się gęsto a fabuła nie jest aż tak oczywista. Mimo że niektóre wątki okazują się łatwe do przewidzenia, autor potrafił zaskoczyć czytelnika pewnymi rozwiązaniami, zwłaszcza zakończeniem. Warto sięgnąć po tę pozycję, by zobaczyć, jak Abercrombie kreśli ciekawe i silne osobowości. Yarvi, główny bohater przechodzi fantastyczną metamorfozę, aż pod koniec trzeciego tomu miałam go serdecznie dość. Bez spoilerów: bohaterowie muszą przemierzyć dosłownie cały znany świat, szukając sojuszników i odkrywając prawdy o sobie. Moją ulubienicą zdecydowanie była bystra nawigatorka i piratka, Sumaela.

5 fantastycznych serii fantasy dla początkujących

Kronika Nieciosanego Tronu Brian Staveley

Kolejna świetna pozycja. Brian Staveley zachwyca mnie wszystkim, co wypuszcza na rynek. Najpierw Trylogia Magów Prochowych, a teraz Kronika Nieciosanego Tronu. Mamy tu trójkę królewskiego rodzeństwa, która wychowuje się z dala od stolicy. Mamy tu stoickiego mnicha którego w ramach hartowania ducha mistrz zakopuje na tydzień w ziemi z wystającą tylko głową. Drugi brat przechodzi katorżniczy trening w odpowiedniku służb specjalnych, a Adare próbuje udowodnić, że kobieta może być generałem i ministrem finansów. Tomy po raz kolejny są grube, ale wspaniały, potoczysty styl tego autora nie da wam tego odczuć. Mamy tu bardzo ciekawy koncept bogów i religii, nirwana określona jest jako vanitae, a zakończenie, chociaż dramatyczne, niesie jednak za sobą uniwersalną prawdę (która wybrzmiewała zresztą ostatnio w Tangu, które miałam przyjemność obejrzeć w Teatrze Narodowym): tylko miłość może nas zbawić.

5 fantastycznych serii fantasy dla początkujących

Cykl „Mroczna Wieża” Stephen King

Na deser coś dla koneserów. O tej serii zrobiło się ostatnio głośno ze względu na słabą adaptację filmową. Nie jest to typowe fantasy, ale zdecydowanie wciąga i to bardzo. Nie mam pojęcia, kiedy minęło mi te siedem tomów, które pochłaniałam jeden za drugim przez cały wrzesień. To, co Roland znalazł W Mrocznej Wieży… Sami będziecie chcieli się przekonać, co to takiego było, gwarantuję wam. King oszałamia ilością konwencji w jakich umieszcza fabułę. Człowiek w czerni uciekał przez pustynię, a rewolwerowiec podążał w ślad za nim… – tak zaczyna się jedna z najpopularniejszych otwierających fraz na świecie, ustępującą pewnie tylko „Jest prawdą powszechnie znaną, że samotnemu a bogatemu mężczyźnie brak do szczęścia tylko żony” Jane Austen. Mamy tu nawiązania do tylu konwencji, że najlepiej po zajrzeć na stronę z tropami i złapać się za głowę, ile przeoczyliśmy. Do Ronalda pałałam średnią sympatią (co w ostatnim tomie niestety boleśnie się potwierdziło, ale jak sam Ronald wspomina Ka jest kołem i usprawiedliwia to teoretycznie wszystkie jego moralnie dwuznaczne wybory), ale za to uwielbiałam rozdziały pisane z perspektywy Jake’a i Eddiego. Ręka w górę, kto po lekturze Mrocznej Wieży chciał zaadaptować małego bumblera? ;)

 

A wy jakie serie fantasy polecacie, albo wręcz przeciwnie? Dajcie znać w komentarzach!