2018, bądź dla mnie dobry!

Wszyscy publikują ostatnio na potęgę różne notki podsumowujące. Po przeczytaniu między innymi wpisu Asi i tego Aliny postanowiłam dorzucić coś od siebie. Do zakończenia roku, jak do większości spraw w moim życiu, podchodzę raczej ze stoickim spokojem czołgu (przeczytałam ostatnio to określenie w wywiadzie z Ewą Chodakowską i ogromnie przypadło mi do gustu – jestem jak czołg w drodze do celu). Jest taki dzień, mam wolne i to by było na tyle. Nie świętuję Sylwestra, nie panikuję że za kilka godzin rocznikowo stuknie mi 30 lat. Spędzamy go relaksując się w domu, na przekór paskudnej pogodzie. Ktoś mówił coś o obowiązku świętowania? Mam go, jak wiele innych rzeczy, które wypada robić, głęboko w nosie.

Ponieważ od ponad trzech miesięcy staram się bardzo konkretnie planować zadania w moim zeszycie (nie zasługuje on pewnie na miano bullet journala, ale swoje zadanie spełnia doskonale) i sumiennie się z nich wywiązywać, uznałam, że warto rozpocząć ten rok ogólnym podsumowaniem i zaplanowaniem 2018. Zwłaszcza, że przed chwilą przeczytałam na przykład to Bogusi. Nie jestem maniakiem list i celów, już dawno wyleczyłam się z chorego perfekcjonizmu… ale co zapisane, to zapisane, prawda?

Książki

Jeden z tych punktów, z którego jestem bardzo zadowolona. Niewiele osób które znam, może się pochwalić tym, że przeczytało chociaż jedną książkę – a mnie udało się pobić rekord i skończyć rok z 67 sztukami. Sporo dobrej fantastyki, popularna seria kryminałów, mój długo wyczekiwany Dawca Przysięgi – do szerszego komentarza zapraszam w notce podsumowania czytelniczego 2017. Sporo przesłuchałam ich na telefonie. Dużo teraz podróżuję ze względu na pracę, więc okazji do czytania jest mnóstwo. W pracy mamy sporo prasy, więc nie kupując jej (jak pamiętacie, staramy się prowadzić życie bez niepotrzebnego papieru), uda mi się czasem przeczytać Twój Styl czy Panią. Oby w 2018 było jak najwięcej inspirujących lektur.

Wydarzenia

Było tego mnóstwo, zwłaszcza od października, kiedy to po dwóch latach podjęłam decyzję i zmieniłam po raz kolejny pracę. Eventy to bardzo ciekawa działka. Pracy jest mnóstwo, ale satysfakcja, kiedy oglądasz takie wydarzenie i słyszysz, jak obecni na nim goście są zachwyceni jest po prostu bezcenna! Do najfajniejszych rzeczy, jakie zobaczyłam zaliczam zdecydowanie spektakl taneczny Red Bull Flying Illusion, filmową ucztę muzyczną kompozytora Jamesa Newtona Howarda, rockowe granie Hansa Zimmera, czy wreszcie ekspresyjny występ skrzypka Davida Garreta na Torwarze. Było niesamowicie, a w tym roku mam plan zobaczyć jeszcze więcej.

Filmy

Pewnie wiele osób się w tym momencie zdziwi, ale najbardziej w 2017 do gustu przypadł mi niszowy film Baby Driver. Tak, fabuła miała pewne dziury, ale nie zapomnę długo tego uczucia kiedy usiedliśmy z najlepszym z mężów w kinie i bez żadnego uprzedzenia zaczyna lecieć TA piosenka. Szybcy i Wściekli mogą się schować ze swoimi ekspozjami i wybuchami, Baby uciekający przed pościgiem w rytmie Rolling Stonesów i innych hitów mnie zachwycił. Za-chwy-cił! Soundtracku słucham ciągle rok później. Kojarzy mi się z jedną z moich najulubieńszych serii, space-westernem Cowboy Bebop (znacie?). Inne tytuły, które bardzo mi się podobały to w losowej kolejności: Thor: RagnarokStrażnicy Galaktyki vol. 2, Manchester by the Sea, czy cudownie absurdalny Lego Batman.

Miejsca

Zamiast urlopu za granicą, w tym roku zakochaliśmy się w Mazurach. Odsyłam do mojej notki o Siedlisku na Wygonie – prawdziwie magicznym miejscu. Będziemy tam już we wrześniu i strasznie tęsknię za wszystkimi i wszystkim! Nie tylko za wspaniałymi właścicielami, Darią i Radkiem, ale trzema zaborczymi kotami, cudowną labradorką Sonią, czy stadem łakomych i mocno oswojonych owiec. Za puszczą piską, która rozciąga się tuż za wygonem. Za śpiewem ptaków, za spokojem wsi i przede wszystkim za cudownym uczuciem, że czujesz się tu jak w domu. Teraz jedziemy tam na motorze i jeśli tylko pogoda dopisze, planujemy mnóstwo kajaków, włóczenia się po lesie i odpoczywania.

Życie

Życie… co można napisać o tym punkcie? Od dłuższego czasu nawet, jeśli akurat jestem zła, zmęczona albo chora, staram się walczyć o wdzięczność i szczęście. W tym roku stuknie nam 11 lat razem, cztery lata mieszkamy już w naszych własnych czterech kątach,. ale ciągle mi się wydaje, jakbym poznała tego wysokiego, przystojnego mężczyznę o  stosunkowo niedawno! Jego uśmiech sprawia, że mięknął mi kolana. Po tylu latach… Nie ma nic ważniejszego dla mnie w życiu i nie będzie niż nasza mała rodzina. W moim przypadku teoria Arystotelesa o duszach sprawdza się w 100%. Jeśli czyta to ktoś, kto liczy na rady to żadnej nie będzie, bo nie czuję się w tej dziedzinie autorytetem. W tym roku czekają nas podwójne trzydzieste urodziny – jesteście ciekawi, co planujemy, poza epicką imprezą? Jedno z nas zostaje właścicielem motoru, a drugie planuje powiększyć swoją kolekcję tatuaży ;)